Współcześni kochankowie; E. Straub

[SZTUKATER.pl]

            Książka ta powinna zaciekawić osoby szukające lekkiej acz sympatycznej odskoczni na weekendowy marazm, urlopowy relaks lub też na próbę wymknięcia się z natłoku myśli nad trudami dnia codziennego. Otrzymujemy ciepłą opowieść, ale daleką od mdłej powiastki. Ścierają się w niej różni bohaterowie, połączeni łańcuchem przeszłości. Ogniwo po ogniwie Autorka opowiada o wzajemnych relacjach na szczeblu przyjacielskim, ale również o życiu w związkach. Grupa przyjaciół, którzy kiedyś tworzyli popularny zespół – pomimo upływu wielu lat – nadal mieszka po sąsiedzku, nadal zdarza się im spędzać ze sobą wspólnie czas… pomimo pewnych rdzawych naleciałości, niedopowiedzeń i przemilczanych „ale”. Lepiej lub gorzej, ale odnajdują się w tych relacjach wbrew upływowi czasu. Mamy tu małżeństwo dwóch kobiet, które wspólnie wychowują córkę oraz małżeństwo obojga płci z dorastającym synem w tle. Bohaterami – zupełnie niezależnymi i toczącymi się w równoległym drugim wątku – są wspomniane już dzieci (Ruby i Harry). W tle przeplata się jeszcze jedna postać – dawna gwiazda muzyczna, członkini zespołu – która pomimo śmierci dwie dekady temu nadal jątrzy i zakłóca spokój głównych postaci.pobrany plik

            To co udało się Straub, to niewątpliwie uniknęła łzawej historii o niespełnionych marzeniach, dorastających dzieciach i walce z uciekającym czasem. Wszystkie te elementy są zawarte w książce, ale sposób ich przedstawienia daleki jest od melancholijnych treści. Dialogi i cały koncept na opowieść są zabawne, wciągają i w pewnym zakresie są również namacalne. W tle przygrywa magiczny Nowy Jork… Całość stanowi kompozycję kompatybilną, lekką ale nie próżną. Zabawną, ale życiową. Szukałam książki na urlop; książki, która miałaby coś do opowiedzenia – i znalazłam. Przyznam, że z lekturą „współczesnych kochanków” trafiłam idealnie. Dokładnie takiej książki potrzebowałam – luźnej, ale nie ogłupiającej. Forma jest lekka, ale opowieść jest o czymś. Trochę o odnajdywaniu siebie, trochę o sztuce tworzenia związku akceptującego i dającego przestrzeń dla dwóch osobowości, trochę o stawianiu czoła dorastającym dzieciom… o miłości, o szacunku, zaufaniu i o tym ile to wszystko tak naprawdę znaczy.

            Mnie Straub przypadła do gustu. Nie ma w niej nic oszałamiającego, szokującego, wielce zabawnego… ale wciąga. Ma swoją magię i urok, któremu łatwo – zwłaszcza podczas urlopu, weekendu itp. – dać się porwać. Bywa przyczynkiem do refleksji, do uśmiechnięcia się pod wąsem i zmierzenia z własnymi przeżyciami. Jednak czyni to wszystko w sposób niewymuszony. Taka właśnie jest cała ta opowieść – niewymuszona.

            Intencjonalnie nie poruszam w tej recenzji w sposób szczegółowy kwestii kto jest kim, kto jest z kim i jakie są zawiłości poszczególnych bohaterów. Uważam, że „klu” tej historii w dużej mierze zawiera się w możliwości jej samodzielnego odkrywania. Stykają się tu bowiem dwa światy – pięćdziesięciolatków i nastolatków. W dużej mierze jest to książka o weryfikacji siebie w życiu z sobą z wyobrażeń o tymże życiu [to zdanie naprawdę ma sens 🙂 ]. Mam wrażenie, że jest to książka „kobieca”… nie jestem do końca przekonana, że zainteresuje ona swoją treścią mężczyzn. Ale nie znając autora nie byłabym w stanie powiedzieć z przekonaniem graniczącym z pewnością, że „dyrygentem” tej książki jest kobieta. Konstrukcje zdań, wątki, refleksje i cała fabuła są naprawdę bez zarzutu. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że jak na tak lekką formę i pióro – książka traktuje o kwestiach ważnych. W jakimś sensie zmusza do oglądnięcia się za siebie… do popatrzenia przed siebie. Trudno od takich wybiegów całkowicie uciec… bohaterowie są bowiem bardzo namacalni. Czytałam z dużym zainteresowaniem… Dla mnie plusem było również to, że pomimo, iż całość urywa się w określonym momencie, nie zostajemy z domysłami… Autorka zaspokaja ciekawość czytelnika. Do mnie to przemawia… A forma zakończenia również broni całość przed zarzutem (bz)durnej powiastki.

Książkę oceniam na 5.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s