Czarna; W. Kuczok

            Osobliwy język i forma przekazu w serii na f/aktach jest już pewnego rodzaju tradycją dla „stajni” Wydawnictwa ODDO. To co rzuca się w oczy w przypadku „Czarnej” autorstwa Wojciecha Kuczoka to inteligentne pióro Autora. Dużo tu smaczków językowych i wytrychów intelektualnych. Miód malina. Póki co skuteczność tej serii to 100/100. Każda z książek jest najzwyczajniej w świecie dobra. Doskonała. I każda jest cholernie smutna. Wiąże się z wykluczeniem, ma posmak marginalny. Albo trąca w niej patologią, albo biedą, albo innym nieszczęściem. Ale czyż nie to lubimy najbardziej – widzieć jak inni mają gorzej? Znalezione obrazy dla zapytania czarna kuczok

            Co warto powiedzieć o Czarnej? Fabuła toczy się powoli, spokojnie. Całość uwagi skoncentrowana jest wokół romansu stosunkowo młodej kobiety z lokalnym przedsiębiorcą. Jest to znana powszechnie historia z 2001 roku. Ale więcej rąbków nie będę uchylać. Osobiście dopiero pod koniec zaskoczyłam o jakim mrocznym wydarzeniu mowa. Natomiast jedna rzecz zwróciła moją uwagę. Może się mylę, może ktoś inny będzie miał inną refleksję – chętnie wysłucham i poddam się ew. wymianie odczuć i spostrzeżeń. Natomiast po lekturze tej książki, mając w pamięci paski z dzienników telewizyjnych uważam, że bezwzględny ostracyzm wobec bohaterki był niesprawiedliwy. Analogiczną refleksję mam wobec  samego wyroku (chociaż podobno tych nie wypada komentować). I mam wrażenie, że Autor między wierszami również taki komunikat przekazał Czytelnikowi. I tutaj otwieram dyskusję:

  1. Czy w ogóle Kuczok cokolwiek starał się przemycić? (Wg mnie tak – patrz wyżej);
  2. Czy należy tę kobietę tak bezwzględnie osądzić? (Wg mnie absolutnie nie – zdania nie zmienię);
  3. „Ad vocem” do punktu nr 2 – czy ona sama nie była mimowolną ofiarą tej dramatycznej historii. Czy naprawdę nie należy głośno powiedzieć, że złamano jej życie i pokłosiem tego zniszczenia było tragiczne w skutkach spotkanie w szkole (Wg mnie zdecydowanie była ofiarą, której w pewnym momencie zabrakło sił na to aby milczeć, ale zabrakło ich również na to, aby być ponad).

            Właśnie te myśli kołaczą się  w mojej głowie po lekturze. W wiarygodność informacji przekazywanych przez wszelkiego rodzaju dzienniki telewizyjne już dawno przestałam wierzyć. Mam jeszcze resztki szacunku do prasy (w sensie gazet)… i jest mi zwyczajnie żal tej kobiety. Stała się ofiarą i katem w jednej osobie. Na jej los i jej haniebne traktowanie wszyscy byli i ślepi, i głusi… Ale ci sami chrześcijanie byli pierwsi w osądzaniu i mieszaniu jej z błotem. Jakie to polskie.

            Taka jest właśnie ta książka. Jak żadna z dotychczasowych w ramach recenzowanej serii. Czarna to portret – jak w mordę strzelił – małomiasteczkowego szamba, które tak dobrze dokarmia się w polskich sumieniach i umysłach. Dulskości, w imię której można człowieka zgnoić i złamać, a na koniec jeszcze opluć. A potem pozostaje tylko echo wołania o pomoc… a każdy woła tak, jak umie.

Przypomina mi to piosenkę zespołu Varius Manx z płyty Elf (wykonanie Anita Lipnicka):

My name is Belle 
I’m dancing here
every night
By days I sleep
and then I dream
of better life

Thee on the stage
I’m pretty good
that’s what they say
I do my dance
they clap their hands
and pay me well

 

But I pay more 
I pay in tears
behind the scenes

O lord!
Forgive me please
and always keep
your eye on me

One day I’ll be the star
I won’t be sad no more
One day I’ll stop to cry
And all my dreams will be gone!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s