Ślad. Opowieści gdańszczan; K. Korczak

[SZTUKATER.pl]

        Dobry to zwyczaj uświadamiać ludzi, że broniąc tzw. polskości, należy przyjmować bardzo szeroką optykę na potrzeby definiowania co jest, a co nie jest polskie.
W dzisiejszym świecie słowo „Polak” powinno być bowiem rozumiane szerzej niż „urodzony na terenie Rzeczypospolitej Polskiej” lub „urodzony z rodziców Polaków”. Przemieszczanie się, nie tylko ludzi, ale również granic ma swoje reperkusje w konieczności szerszego pojmowania pojęć „obywatel”, „Polak”. Należy również prawidłowo definiować termin „cudzoziemiec” i wytykać uproszczenia wprowadzające w błąd. Zamienne – acz niepoprawne – używanie określeń „migrant”, „cudzoziemiec”, „uchodźca”, należy eliminować i uświadamiać ludzi o złożoności i niejednoznaczności ww. pojęć. Prawidłowo zbudowana siatka terminologiczna to połowa sukcesu w konstruktywnej dyskusji i drodze do upodmiotowienia tych, którym próbuje się odebrać prawo do (s)pokoju. Ale jest też druga strona medalu; albowiem zupełnie inaczej postrzega się przesiedleńców powojennych w porównaniu ze współczesnymi (pardon) wędrowcami. Ale warto mieć na względzie, że za każdym człowiekiem ukryta jest historia, a ta – często – lubi przemilczać kwestie niewygodne. Nie brakuje ich w książce, którą Wam dzisiaj prezentuję. Ale to co mnie najbardziej urzekło, to mnóstwo ciepłych wspomnień. Dzięki rozmowom skrytym na kartach dzisiejszej publikacji mogłam przenieść się w inny świat. Świat, w który udaje się czasami uciec, kiedy powracam w rodzinne strony mojej Mamy. Każdy z nas ma takie ślady przeszłości, które są magiczne, ważne i z których jesteśmy ukształtowani. Dla mnie to po części Toruń, a dla Bohaterów recenzowanej książki to ich mężowie, żony, rodzice i wspomnienia o dachówce układanej ojcowskimi dłońmi, ale też o Korczakowskim drylu, w którym wychowywała mama (str. 36).gdańsk

Książka zawiera zbiór dwudziestu reportaży, których bohaterami są… no właśnie… Polacy. Ale tacy, którzy osiedlili się w Polsce, a konkretnie w Gdańsku, w latach czterdziestych. Są wśród nich i Niemcy, i Litwini, Ukraińcy i są także warszawiacy, malborczanie, itd. Dotykamy zatem kwestii kluczowych dla każdego człowieka: określenia kim jestem oraz skąd się wziąłem. Potrzeba przynależności jest niezmiernie istotnym elementem dla każdego z nas. Tak już mamy, że musimy wiedzieć skąd się wzięliśmy… musimy umieć określić własne ja zbudowane na kanwie naszych korzeni. Niezależnie od tego, czy mowa jest o zmianie kraju zamieszkania, czy o zmianie miasta w obrębie tego samego kraju, potrzeba samookreślenia wędruje za człowiekiem jak cień.

Abraham Maslow, amerykański psycholog, skonstruował tzw. piramidę potrzeb. Bazując na wynikach przeprowadzonych badań stworzył piramidę, która odzwierciedla to, co jest najważniejsze dla bytu człowieka. Na pierwszym miejscu wskazał potrzeby fizjologiczne (jedzenie, picie, tlen, potrzeby seksualne, sen), na drugim znalazły się potrzeby bezpieczeństwa, a tuż za nimi potrzeba miłości i przynależności. Co ważne, potrzeba przynależności mogła wg Maslowa przezwyciężyć potrzeby fizjologiczne i potrzeby bezpieczeństwa. Piramidę zamykają potrzeba uznania/akceptacji oraz potrzeba samorealizacji. I o tym w dużej mierze – chociaż absolutnie nie wprost – jest dzisiejsza książka. Jest pełna ciepła… jest niczym wehikuł czasu. Ujmuje mnie bardzo wysoka kultura wypowiedzi właściwa ludziom po pierwsze z bagażem doświadczeń życiowych, ale przede wszystkim pełnym pokory. Mnie wiele z opowieści przypominało historie, którymi raczyła mnie Babcia. To jest książka do mądrej, uważnej lektury. Do kontemplacji i refleksji. Pełna sentymentów, wspomnień i czasów, które z jednej strony dobrze – ale z drugiej, jakże szkoda, że nie wrócą.

Przy okazji lektury tej książki, polecam także wywiad z Autorką. Rozmowa arcyciekawa i uchyla arkana reporterskiej pracy Autorki. Owa rozmowa o tu:
http://ibedeker.pl/relacje/jak-w-rodzinie/

Urzekł mnie również pietyzm, z jakim organizowane był spotkania z Autorką. Wspaniała rozmowa, pełna ciepła, pokory i serdeczności. Zupełne przeciwieństwo dzisiejszego szumu medialnego, któremu bliżej do burzy piaskowej niż rzetelnej informacji.

Ocena prasowa : 5.
*zdjęcie: gdansk.pl

Bernardinum
2018
stron 300