„Farma Heidy”; S. Sigurðardóttir

Autorka pozwoliła swojej bohaterce przejąć rolę narratora i oddać jej głos w rozmowie z czytelnikiem. To czyni książkę zero-jedynkową w komunikacji z odbiorcą. Po co parafrazować, skoro – wtedy gdy tylko jest to uzasadnione – można zwrócić się do źródła. Dla mnie jest to jeden z mocniejszych punktów książki.

farma

Wielkim atutem tejże jest również bardzo duży racjonalizm bohaterki, która pełni funkcję przewodnika po swojej farmie i życiu w islandzkim odosobnieniu [kto był, wie co mam na myśli pisząc „odosobnienie”, a kto nie był załączam zdjęcie jednej z farm, którą uchwyciłam podczas podróży po wyspie. Docenią miłośnicy czarnych stodół. I skrzynkę na listy gdzieś przy drodze, gdzieś bez domu na horyzoncie].

z samochodu6

z samochodu4

Wszechobecna surowość klimatu panującego na wyspie przeziera również z twardego i nieustępliwego charakteru Heidy. Jest tak samo uparta jak islandzki wiatr i równie silna jak jego porywy. Ale przede wszystkim jest zdolna do tytanicznej pracy i zdecydowanie imponuje pracowitością i zaangażowaniem. W trudach i wielkim mozole wszelkiej maści robót przy zwierzętach znajduje czas na lokalną działalność społeczną. Jej walkę o zblokowanie budowy elektrowni wodnej nazwałabym właśnie działalnością społeczną. Nawet, jeżeli finalnie doprowadziła ona (owa walka) do politycznej aktywności Heidy, to droga taka nie ma na celu realizacji jej władczych ambicji. Chodzi przede wszystkim o to, żeby zachować naturę w tak maksymalnie nienaruszonym stanie, jak to jest rozsądne i możliwe. I o znalezienie odpowiednich kanałów na zblokowanie inwestycji, która z żadnej miary nie była niezbędna, a za to bardzo inwazyjna w miejscowy krajobraz i tereny. A możliwe jest to głównie wtedy, gdy lokalni właściciele ziemscy (niezależnie od współrzędnych geograficznych) zrozumieją, że są tylko nikłym elementem w tyglu przyrody. Jesteśmy gościem na planecie i wszelkie nasze działania zmierzające do ingerencji w równowagę szeroko rozumianego ekosystemu powinny być bardzo roztropne i dokonywanie z poszanowaniem dla matki natury. Wszelkie zachwiania w tym zakresie prowadzić mogą do olbrzymich zaburzeń w przyrodzie (np. w minionym stuleciu popularny był proceder wyławiania jaj maskonurów wprost z gniazd, co przyczyniło się do radykalnego spadku populacji tych ptaków, do zagrożenia ich wyginięciem. To szalenie inteligentnie stworzenia, ale przede wszystkim bardzo ufne i po prostu nie uciekają na widok człowieka, który może podejść do nich dosłownie na centymetry). Heida nie konfabuluje, nie szuka w swojej opowieści sensacji. Jej praca jest jej pasją, ale jest to ciężki kawałek chleba. Nie zawsze też dostępny dla dziewczyny (w grę wchodzą tutaj zależności regionalne, albowiem w niektórych miejscach podział ról na męskie i żeńskie jest widoczny. Akurat tam, gdzie mieszka Heida, każda para rąk gotowych do pracy jest na wagę złota).

larabjarg1

Siła i pracowitość tej dziewczyny są ze wszech miar imponujące. Ale Heida – nawet jeżeli mimowolnie – stara się konsekwentnie pokazać czytelnikowi, że te piękne wzgórza i odległe farmy, które rozczulają zza szyb samochodowych, to ciężka orka i niekończący się korowód prac fizycznych. Jestem również pod wielkim wrażeniem szczerości Heidy. Nie stara się ona za wszelką cenę ukazać jako doskonały gospodarz i wspaniały człowiek. Definiuje swoje wady, wytyka własnie słabości i niedociągnięcia, ale też – tam gdzie trzeba – podkreśla wielki wysiłek, który wkłada każdego dnia w opiekę nad owcami, gospodarstwem, pracę na łąkach i dbałość o kontrolowany rozród zwierząt na wyspie. Jest konkretna i stąpa twardo po ziemi. A w jej relacji jest piękna prostota, którą częstował nas Maciej Płaza w swoim Skoruniu, albo też Robert Rient w Duchach Jeremiego. Uważam, że te książki się nie starzeją. Bo tak naprawdę blisko jest nam do natury i spraw prostych.

A nade wszystko rozbawiło mnie pewne zestawienie… Na odwrocie okładki napisane jest, że Heida odrzuciła karierę modelki (jest w tym sporo prawdy), a tymczasem sama Heida swoją opowieść rozpoczyna od rozdziału dedykowanego traktorowi. Na rodzinę przyjdzie czas w kolejnych fragmentach jej opowieści.

Wydawnictwo Kobiece – któremu bardzo dziękuję za książkę
2019
Stron 315
Cena: 39,90 (wg mnie to dobra inwestycja)

Przekład: Jacek Godek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s