„Ostatnia podróż Winterberga”; J. Rudiš

Fragment recenzji:

Po pierwsze, Rudiš w swojej nowej powieści jest dla mnie iście Allenowski. U Woody’ego z każdej klatki filmowej sączy się litania zdań wypowiadanych ustami narratora albo jednego z bohaterów. Którykolwiek z nich by to nie był, z reguły dominuje całą historię swoją osobą. Czasami jest to zgrzebne i realnie niesie fabułę; czasami nuży, albowiem nie ma w jego koncepcie miejsca na to, aby uchwycić pewną ulotność, emocje, etc. Analogicznie jak u Rudiša, gdy nieustający monolog starszego pana przejmował kontrolę nad moim umysłem, by za chwilę ów umysł wyglądał spoczynku, a tego szukać próżno. Kiedy Winterberg ustał w swoim gadulstwie, na scenę wkraczał jego współtowarzysz, Kraus; w nieco odmiennym stylu, ale też dorzucał swoje dwa grosze.

Żeby oddać cesarzowi, co cesarskie, przyznaję również, że tak jak Allena określa się twórcą intelektualnej komedii, tak tożsame odczucia towarzyszyły mi wraz z odbywaną z Winterbergiem podróżą. Była to bowiem opowieść pełna sentymentu, spostrzegawczości i umiejętności znajdowania trafnych określeń. Często uśmiechałam się pod wąsem (sic!). Płodność jednego i drugiego (Allena w filmy, a Rudiša w zdania) może tak imponować, jak i dystansować.

Całość TUTAJ.

Dziękuję: #FundacjaTuKultura i #KsiążkoweKlimaty za możliwość lektury (mimo wszystko 🙂 ).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s