Najpiękniejsza dziewczyna w mieście; Ch. Bukowski

To najbardziej wymagająca recenzja, z jaką przyszło mi się mierzyć. Długo myślałam jak się za nią zabrać, i nawet teraz mam wrażenie, że wszystko dzieje się „na żywo”.
Są takie kanony literatury, z którymi człowiek w określonym momencie życia postanawia stanąć oko w oko. Kult pisarza potężnieje wraz z czasem, który upływa zanim sięgniemy po jego/jej dzieło. A potem jest taki oto moment:

Pierwsze strony to podróż przez fekalia, seks i epatujące w każdymnajpiekniejsza_dziewczyna-nowa_rgb zdaniu outside’erstwo. A potem pojawia się myśl – „to ma być TEN Bukowski i literatura wielkich tego świata?”. Tak… oto pierwsze rozczarowanie, że wydało się pieniądze na coś, co okazuje się być tak często przywoływanym w książce (pardon!) gównem. „Toż to nie trzeba czytać… czasami można posłuchać rozmów na przystanku autobusowym – pełno tam Bukowskich” – trzeźwość umysłu walczy ze światem literackim. Zdziwienie jest tak wielkie, że zdumione oczy same brną dalej w tę opowieść. I w pewnym momencie okazuje się, że jest coś w Bukowskim, co może wciągać… To fenomenalne i trzeźwe (o ironio) spojrzenie na świat i ludzi; trafne spostrzeżenia wplecione pomiędzy wersy. Ale głowa potrzebuje czasu, żeby w ten świat się wkraść. To nie jest literatura, która wciąga pierwszymi kartkami. Być może dlatego uchodzi za literaturę dla ambitnych. Nie wolno się przy Bukowskim poddać od razu.

I tu następuje fragment, za który pewnie padną na mnie gromy…
Mój stosunek do Bukowskiego można określić jako ambiwalencję emocjonalną. Nie wykluczam, że jeszcze się skuszę, ale też nie będę tego obiecywać (ani Wam, ani sobie). Natomiast ja Bukowskiego nie polecę. Gustuję w książkach, które wnoszą do życia coś konstruktywnego, zmuszają do refleksji.  A w moim mniemaniu u Bukowskiego takich fragmentów jest zbyt mało (owszem, są – ale trzeba przebrnąć przez gęste sito, żeby się z nimi spotkać). Powiem Wam jedynie, że warto sięgnąć do Niego, jeżeli krążył już w Waszych myślach. W przeciwnym razie czytacie Go na własne ryzyko.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s